środa, 13 listopada 2013

Od Aparta " Co za niespodzianka ?"

Lało, deszcz atakował mnie, a ja biegłem przez jałową polanę. Moje łapy raz za razem uderzały o podszycie, zaraz za polaną wyhamowałem ostro przed rzeką, zatrzymałem się i dysząc oceniłem jej nurt. Nie głęboka, acz rwąca. Cofnąłem się kilka kroków i z rozpędu przeskoczyłem nad rzeką. Wylądowałem miękko na trawie. Rozejrzałem się, i wziąłem trop. Woń wilka... Mocna i jeszcze świeża, czyżbym przegapił ten trop przebiegając tędy i węsząc tu przez cały dzień? To nie było możliwe, czyli wilk poruszał się szybko i był tu nie dawno. Ruszyłem za zapachem piżma. Nie potrwało to długo nim zobaczyłem stojącą w deszczu waderę. Pochylała się nad ostatnim kwiatem róży, jaki pozostał w tym lesie. Czy wędrowałem tydzień tylko po to by znaleźć samotną waderę? A może jednak ta wadera miała być znakiem. Znakiem nowego życia? Może to właśnie Ona należała do watahy w której była moja przyszłość? Musiałem podejść. Wszystko jest zapisane.
Wyszedłem zza drzew i stanąłem obok samicy, gdy mnie ujrzała, stanęła nie pewnie lecz nie okazywała agresji.
- Witaj...- odezwałem się

< Nice? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz